Blog > Komentarze do wpisu

Nadia - cz XXVI "Wizytacja"

Czułam narastający niepokój. Zaraz zjawił się przy mnie Shadow.

 

-Cześć Mała . To prawda co zrobiłaś ? – spytał niepewnie

-Tak

-To cholernie nie dobrze...

-Dlaczego ?

-Bo on się wkurzy.

-Shafti ?

-Tak.

-Co mam zrobić ? –załamałam się

-Nie bój się – uśmiechnął się do mnie Shadow i przytulił mnie – będę Cię bronił.

 

Wtuliłam się w jego bluzę a kropelki łez spływały po mojej twarzy. Nie wiem, czy płakałam ze strachu czy z bezsilności. Wiedziałam, że mój czyn nie przejdzie bez echa. Psy zatrzymały się przed wejściem do głównej sali. Warczały, szczekały i były niecierpliwe. Wzmogło to mój strach. Na coś czekały. Niestety. Szybko się dowiedziałam. Zaczęły wyć głośno, Shadow wtulił mnie w siebie. Przyszedł Nero. Nie był jednak wściekły. Był bardzo spokojny. Spojrzał na mnie i Shadowa. Skrzywił się i utkwił zabójczy wzrok w moim obrońcy. Przyszedł do niego starszy Kleryk. Chwilę rozmawiali. Shadow wydawał się być coraz bardziej wściekły. Nero czasem zerkał w naszą stronę. Kleryk wyglądał na przestraszonego, natomiast Nero był wyraźnie niezadowolony. Odszedł i stanął dumnie na środku sali. Tymczasem Kleryk podszedł do mnie. Minę miał nie tęgą.

 

-Puść ją – powiedział cicho do Shadowa

-Nie ma mowy – zaprotestował, podczas gdy ja trzęsłam się ze strachu.

-Puść ją dla swojego, naszego i jej dobra – zagroził

-A ile w tym będzie jej dobra – wściekał się Shadow

-Puść ją, bo wszyscy zginiemy...

 

Powoli uścisk Shadowa rozluźnił się. Kleryk wziął mnie pod rękę i zaprowadził do Nero. Patrzył mi beznamiętnie w oczy. Kleryk zatrzymał się kilka metrów przed nim i puścił mnie. Nero wyciągnął rękę. Niepewnie podałam mu swoją, gdy nagle on pociągnął mnie mocno do siebie i przycisnął do swojego ciała. Znowu z moich oczu pociekły łzy. Wszyscy zgromadzeni patrzyli na nas ze strachem.

 

-No proszę. Taka prowokacja – zaczął głośno Nero – zrobiłaś bardzo nieładną rzecz. Ale Ty mi za to odpłacisz inaczej. A Wy ! – zwrócił się do zgromadzonych w świątyni – Nie chcę słyszeć o żadnym zabieraniu mojej własności. Radę wam dobrze, jeżeli chcecie żyć – trzymajcie się od niej z daleka. A zwłaszcza Ty. – jego wzrok powędrował w kierunku Shadowa – Ona jest moja i nikt nie ma prawa mieć z nią kontaktu. Żeby ktoś nie ośmielił się krzyżować mi planów. To ja jestem tutaj Panem. Radzę wam dobrze, byście sobie to wbili do głowy. Dla własnego dobra nie zbliżajcie się do świątyni Anth. A jak ktoś z was będzie próbował odebrać mi ją – idealna cisza nadała tym słowom straszny wydźwięk – Zabiję.

 

Po tych słowach uśmiechnął się i spojrzał na mnie. Jednym szybkim ruchem pociągnął mnie do siebie i mocno pocałował. Psy zawyły.

 

środa, 20 marca 2013, nastixs
NIE KOPIOWAĆ. PRAWA AUTORSKIE.

Polecane wpisy